Poznaniacy nie będą obchodzić walentynek?

Z zebranych opinii można wnioskować, że poznaniacy nie tylko nie mają planów na walentynki, ale że właściwie mało kto zamierza je w ogóle obchodzić.
– To święto to dla mnie jakaś głupota, będę siedzieć w domu, może zaproszę koleżankę, to obejrzymy “Simpsonów”- mówi Sylwia spotkana na Półwiejskiej.
– Ja spędzę walentynki w łóżku: sama, z moim ulubionym serialem – dodaje kolejna pytana, Ania.

Dla Artura to dzień jak każdy inny.
– Bez sensu, piątek jak każdy inny, będę w pracy do wieczora i nie będę miał już siły myśleć o jakiejś imprezie, a dziewczyny można poznać codziennie – wyjaśnia.
Walentynek nie zamierza obchodzić także Kasia.
– Nic nie będę robić, sesja jeszcze się nie skończyła, trzeba odpocząć w weekend – mówi stanowczo.

Ale są i tacy, którzy mają już skonkretyzowane plany na ten dzień, a raczej wieczór. Co ciekawe, dotyczy to głównie osób w stałych związkach z pewnym stażem.
– Pójdę z mężem do kina, mamy już zarezerwowane bilety – mówi jedna z poznanianek.
– Niestety, pracuję cały dzień i mój mąż także, ale wieczorem zaplanowaliśmy romantyczną kolację, z dobrym deserem i herbatą – odpowiada inna. A kolejna z pań chwali się, że idzie z okazji walentynek z mężem i znajomymi na operetkę.

Najliczniejszą grupą chętnie wypowiadającą się o swoich planach są oczywiście zakochane pary – niewątpliwie dzięki temu, że z powodu zakochania dość trudno byłoby im zignorować to święto…
– Idziemy do klubu, jeszcze nie wiemy, jakiego. Wszystko planuje moja dziewczyna, ja muszę się dostosować, chociaż w ten dzień – opowiada z uśmiechem Mateusz.
– Ja szykuję niespodziankę mojemu chłopakowi. Nie mam jeszcze dokładnego planu, ale na pewno go czymś zaskoczę – chwali się Monika.
– Nie mam planów, prawdopodobnie spędzę je z chłopakiem, ale jeszcze nie wiem, jak – mówi kolejna z pytanych osób, Marysia.
– Planujemy wyjście do aquaparku, a potem pewnie pójdziemy coś zjeść – mówi Jacek. Mariusz natomiast zdecydował, że postawi na własne umiejętności kulinarne.
– Zapraszam dziewczynę do siebie, ugotuję coś dobrego, a później to zobaczymy… – wyjaśnia dyplomatycznie.

Plany poznaniaków może nie są zbyt oryginalne – jeśli w ogóle są. Ale zawsze warto pamiętać, że w tym konkretnym przypadku liczy się pomysł, ale znacznie ważniejszy jest sposób realizacji. A przy takim podejściu nawet prozaiczne wyjście do kina może być wyjściem spełnionych marzeń… Wszystkim życzymy więc optymizmu, a może jeszcze gdzieś po drodze trafią na swoją drugą połówkę i zaplanują piątkowy wieczór, a już zakochanym życzymy kreatywności w realizacji planów na walentynki. Szczególnie Mariuszowi…